Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 235 001 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Który dziś?

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Troche o mnie

✈Witam nazywam się Sebastian i chodzę do 1-klasy technikum.Zamieszkuje w Piotrkowie Trybunalskim.Moje zainteresowania to lotnictwo,interesuje się nim od 6-roku życia.Moim celem życiowym jest zostanie pilotem samolotu(bardzo bym chciał latać na samolotach takich jak leta-410,king air 350 lub inne samoloty turbośmigłowe).To tyle o mnie zapraszam na mojego bloga. Pozdrawiam lotniczo ✈

O moim bloogu

Najaktualniejsze wiadomości ze świata lotnictwa oraz filmy, zdjęcia i różne ciekawostki. Zapraszam!

Jak ci się podoba ten blog?






zobacz wyniki

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl

jakiś tekst

Zdjęcia w galeriach.


Prezentacja WhiteKnightTwo

środa, 30 lipca 2008 20:27

W poniedziałek na pustynnym lotnisku Mojave w Kalifornii, Richard Branson, założyciel Virgin i Burt Rutan, projektant i szef Scaled Composited, zaprezentowali nowy samolot-bazę dla statków suborbitalnych, WhiteKnightTwo (WK2). Jest to samolot z największym na świecie skrzydłem, wykonanym w całości z kompozytów.


Porównanie wielkości WK1 i WK2. Pierwszy na rozpiętość skrzydeł równą 25 m, drugi – 43 m. Diametralnie różne będą również silniki. W WK1 ich łączny ciąg nie przekraczał 34 kN, czyli nieco więcej niż moc jednego, nowego silnika. Masa użyteczna pierwszego samolotu wynosiła jedynie 3,6 t, drugiego będzie ponad 8 razy większa / Zdjęcie i rysunki: Virgin Galactic

Samolot został zaprojektowany w ramach programu Thier 1b, który ma doprowadzić do stworzenia zestawu, zdolnego do wynoszenia ponad atmosferę ziemską turystów, pragnących zaznać stanu nieważkości. Jednocześnie sam samolot, jak i cały zestaw będą mogły być wykorzystywane do innych, np. naukowych celów.

Protoplastą samolotu-nosiciela i pojazdu rakietowego jest zestaw WhiteKnightOne i SpaceShipOne, które w 2004 wygrały konkurs o nagrodę X, ufundowaną dla zespołu, który będzie w stanie stworzyć system wynoszący na suborbitę (na wysokość ok. 100 km) kilku turystów kosmicznych i będący w stanie zostać ponownie użyty w ciągu dwóch tygodni. W ten sposób powstał zestaw, stworzony z kompozytowego samolotu z dwoma belkami ogonowymi, napędzanego dwoma silnikami J8-GE-5, (wykorzystywanymi m.in. w samolotach F-5 i T-38) oraz stosunkowo prostego modułu suborbitalnego, napędzanego silnikiem rakietowym. Pojazd ten odłączał się od nosiciela na wysokości 14 km i przyspieszał przez 87 s, osiągając zakładane 100 km (w czasie ostatnie, trzeciej próby suborbitalnej w 2004, nawet 112 km), po czym wracał do atmosfery, pozostając wstanie nieważkości przez kilka minut. W momencie wchodzenia w atmosferę, kadłub odchylał się od skrzydeł-stateczników pod kątem ponad 45º, co umożliwiało wyhamowanie pojazdu z prędkości ponad Ma3, do pozwalającej na powrót na lotnisko lotem ślizgowym.


WhiteKnighTwo. Z tyłu Richard Branson i Burt Rutan. Ich sylwetki pokazują ogromne wymiary nowego samolotu-nosiciela. Został on nazwany Eve, imieniem matki Bransona. Drugi samolot ma nosić nazwę Spirit of Steve Fosset. Łącznie powstanie 5 samolotów tego typu. Wstępne zainteresowanie lotami wyraziło kilkadziesiąt tysięcy osób

Cały zestaw, stosunkowo prosty (ma możliwość odbycia lotu tylko w dobrych warunkach atmosferycznych), stworzony przy pomocy dostępnych podzespołów, mógł wynosić ponad atmosferę jedynie 3 turystów, zbyt mało, by mogło się zwrócić 100 mln USD zainwestowanych w program. Dlatego spółka Spaceship Co., joint-venture Virgin Galactic i Scaled Composited, opracowuje obecnie seryjny zestaw, przeznaczony dla 6 pasażerów i 2 pilotów.

Poniedziałkowa prezentacja dotyczyła na razie samolotu-nosiciela, WK2. Jest on zdecydowanie większy od swojego poprzednika. Rozpiętość skrzydła wynosi 43 m i tworzy największą na świecie jednobryłową konstrukcję z kompozytów.

W jego środkowej, wybrzuszonej części znajduje się zaczep dla statku suborbitalnego (zobacz: SpaceShipTwo, wykonanego już w ponad 65% (stan na maj 2008). Dalej, symetrycznie znajdują się dwa identyczne z zewnątrz kadłuby. Wnętrze jednego z nich odwzorowuje kabinę SS2 i będzie przeznaczony do treningu. Wnętrze drugiego, o 30% większe, posłuży m.in. do lotów turystycznych na szacowanym pułapie ponad 16 700 m, co pozwoli podziwiać ciemnogranatowe już niebo, zobaczyć w pełni krzywiznę Ziemi czy przy wykonaniu górki, zaznać chwilowego stanu nieważkości.


Komputerowy rysunek całego zestawu suborbitalnego

Samolot będą napędzały 4 silniki Pratt & Whitney PW308A, o ciągu 30,7 kN każdy, zamontowane parami pod skrzydłami, po zewnętrznej stronie kadłubów. Dzięki nim samolot będzie w stanie wynieść większy moduł suborbitalny na wysokość ponad 15 km (jego maksymalny udźwig szacowany jest na 30 t).

Pierwszy lot komercyjny planowany jest na 2009 lub 2010. Do tej pory bilety zakupiło już 200 osób, płacąc po 200 tys. USD. Sumę sporą, jednak nieporównywalnie mniejszą niż za w pełni kosmiczną, kilkudniową wycieczkę na pokład międzynarodowej stacji orbitalnej ISS, na której może po prostu zabraknąć miejsca dla turystów (zobacz: Koniec turystyki kosmicznej?.


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Sonex pracuje nad silnikiem elektrycznym

środa, 30 lipca 2008 12:08

W czasie targów lotnictwa ogólnego w Oshkosh, Sonex Aircraft, miejscowy producent lekkich samolotów i motoszybowców do samodzielnego składania, zaprezentował silnik elektryczny o mocy prawie 80 KM.


AeroConversions E-Flight Electric Motor, zamontowany na modelu lekkiego samolotu Waiex, o masie ok. 500 kg. Zaraz za śmigłem widoczny przedni, czerwony dekiel walca silnika elektrycznego. Pod nim urządzenie kontroli jego pracy. Z tyłu, w dużej skrzyni, 80 litowych akumulatorów / Zdjęcie: flightglobal.com

Rozwijany od 1,5 roku AeroConversions E-Flight Electric Motor, został zamontowany na lekkim samolocie Waiex, również konstrukcji Sonexa. 3-fazowy silnik jest niewiele większy od sporej puszki na kawę i ma masę 25 kg. Pod nim znajduje się urządzenie sterowania i wreszcie duży pojemnik z 80 bateriami litowymi, które dostarczają prąd o napięciu 270 V i natężeniu 200 A.

Na razie jednak samolot jest jedynie modelem. Choć założyciel przedsiębiorstwa prowadzi badania nad napędem elektrycznym od kilkunastu lat, przyznaje, że obecny stan technologii – szczególnie baterii – wyklucza zastąpienie lekkich silników spalinowych, elektrycznymi.

Według producenta ich silnik jest obecnie najbardziej efektywną konstrukcją na rynku. Powinien zapewnić moc maksymalną nieco poniżej 80 KM. Dokładnie 80 KM zapewnia jeden z oferowanych do Waiexa silników spalinowych, który rozpędza samolot do ponad 230 km/h. Moc jest więc wystarczająca. Problemem jest długotrwałość lotu. Obecnie zastosowane baterie pozwoliłyby teoretycznie na 30-60 minut lotu, jednak wykorzystując maksymalną moc, czas ten skróciłby się do zaledwie 16 minut.

Dlatego obecnie realnym jest montowanie tego typu silników w motoszybowcach, np. Xenosie (zobacz: Sonex oferuje częściowo zmontowane zestawy, który z uwagi na większą powierzchnię nośna mógłby latać na silniku elektrycznym do 80 min., a po jego wyłączeniu, bezpiecznie wrócić na lotnisko. Takie rozwiązanie jest już z powodzeniem stosowane przez inne przedsiębiorstwa (zobacz: Pierwszy samolot na wodę Co więcej, technologie akumulatorów rozwijają się w bardzo szybkim tempie. Jeżeli dotychczasowe trendy utrzymają się, za 3-4 lata przemysł będzie dysponował dwukrotnie bardziej skutecznymi akumulatorami, a to otworzy zupełnie nowe perspektywy dla Sonexu i innych producentów lotniczych silników elektrycznych.

Na razie właściciele Sonexu oferują swój zestaw napędowy ewentualnym kupcom – producentom motoszybowców. Nie zaniechają również prac nad wykorzystaniem zestawu we własnych konstrukcjach, jednak nie określili ram czasowych zakończenia tych prac.


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Rusza indyjski przetarg śmigłowcowy

wtorek, 29 lipca 2008 22:13

24 lipca władze Indii wysłały zapytania ofertowe (RFP), dotyczące pozyskania 197 lekkich śmigłowców dla wojsk lądowych i lotniczych. Poprzedni przetarg – wygrany przez Eurocoptera – został anulowany z powodu podejrzeń o korupcję.

Oba rodzaje sił zbrojnych chcą pozyskać łącznie 312 śmigłowców lekkich (o udźwigu ponad 750 kg i dużym pułapie lotu, co jest wymagane w działaniach w Kaszmirze). Państwowy Hindustan Aeronautics Limited (HAL) zapewnił jednak, że w ciągu najbliższych 5-6 lat będzie w stanie dostarczyć pierwsze z planowanych do zakupu 115 śmigłowców tego typu (będzie to maszyna określana jako Light Obserwation Helicopter, oparta o podzespoły HAL Dhruv, ale zdecydowanie lżejsza).

W związku z tym Indie rozpisały przetarg na 197 lekkich śmigłowców. Pod koniec ubiegłego roku negocjacje miały doprowadzić do zakupu maszyn Eurocoptera, AS 550 Fennec C3, z których 67 egz. miało być wyprodukowanych we Francji, reszta przez zakłady HAL. W pokonanym polu został m.in. najsilniejszy konkurent, amerykański Bell 407 (zobacz: Indie kupują 197 śmigłowców Fennec. Do podpisania kontraktu jednak nie doszło. Okazało się, że szef komisji prowadzącej poligonowe badania porównawcze był bratem prezesa wyłącznego dystrybutora Eurocoptera w tym kraju. Co więcej, zanegowano również, m.in. osiągi europejskiego śmigłowca (zobacz: Indie nie kupią śmigłowców Eurocoptera.

W ponowionym przetargu wystartują ponownie Bell, Eurocopter, włoska Agusta, amerykański MD Helicopters (MD 500) oraz rosyjskie Kamow i Kazan. W odróżnieniu od poprzedniej procedury, Indie zakładają produkcje wszystkich śmigłowców za granicą, przy czym dostawy mają odbywać się w szybkim tempie. Zakłady HAL będą odpowiedzialne jedynie za serwisowanie maszyn.

Przedsiębiorstwa zaproszone do przetargu mają 3 miesiące na odpowiedź. Ich analizowanie zajmie kolejny kwartał, po czym rozpocznie się kluczowa seria negocjacji. Powinny one zakończyć się podpisaniem umowy jeszcze w 2009, by rozpocząć dostawy w roku następnym.


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Jeszcze o ICON A5

wtorek, 29 lipca 2008 9:16

W czasie otwarcia amerykańskich targów lotniczych w Oshkosh, ICON Aircraft ujawnił kolejne informacje, dotyczące swojej małej amfibii A5.


Oblot prototypu odbył się zaledwie 2 tygodnie temu. Choć według producenta program rozwoju A5 idzie zgodnie z planem, trudno jeszcze przesądzać o jego ostatecznym powodzeniu. Wiadomo jedynie, że dobrze dobrany czas prezentacji i oblotu amfibii, na krótko przed rozpoczęciem największych targów lotnictwa ogólnego, największego na świecie, amerykańskiego rynku, pozwala liczyć na kolejne, spore zamówienia / Zdjęcie: ICON Aircraft

Ten dwuosobowy samolot, napędzany silnikiem Rotax 912ULS o mocy 100 KM, ma kosztować jedynie 139 tys. USD (zobacz: Premiera mini-amfibii ICON A5

Przedstawiciele ICON ujawnili, że jego maksymalna masa startowa wynosi 645 kg, a ładowność użyteczna – od 195 do 240 kg, w zależności od wyposażenia dodatkowego. A5 ma zabierać 76 l paliwa, co winno starczyć na przebycie 550 km przy prędkości ekonomicznej. Pierwsze loty prototypu (zobacz: ICON A5 oblatany pozwoliły również zweryfikować dane, dotyczące prędkości maksymalnej. Okazało się, że obliczenia (205 km/h), nie przystawały dokładnie do rzeczywistości – w czasie prób amfibia uzyskała 195 km/h na małej wysokości.

W przypadku A5 osiągi nie odgrywają jednak głównej roli. By pilot mógł w bardziej bezpośredni sposób cieszyć się weekendowym lataniem, szyba kokpitu będzie mogła być zdemontowana. Samolot jest przystosowany do transportu samochodowego. By umieścic go na przyczepie, wystarczy złożyć skrzydła, co trwa ok. 20 s.

Dostawy samolotów mają rozpocząć się w 2010. Do tej pory ICON zebrał 211 zamówień na A5 (co oznacza otrzymanie ok. 1 mln USD w formie zaliczek). Trudno jeszcze przesądzać o ewentualnym sukcesie konstrukcji. Amfibię czekają jeszcze badania certyfikacyjne, w tym działania spadochronu awaryjnego (dostępnego w opcji), określenie prędkości przepadania czy wytrzymałości płatowca.


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Objawy kryzysu

poniedziałek, 28 lipca 2008 8:40

W ciągu ostatnich 12 miesięcy ruch lotniczy na Los Angeles International Airport (LAX) zmniejszył się o 16,4%. O tyle samo, w ciągu zaledwie kwartału, spadła liczba obsłużonych pasażerów na głównych lotniskach dalekiej Tajlandii. Głównie za sprawą wysokich cen paliwa.


Port lotniczy w Los Angeles był jednym z najbardziej zatłoczonych lotnisk świata, obsługując w 2007 61 mln pasażerów. Dzisiaj wiadomo już, że w bieżącym roku będzie ich ok. 55 mln, a w 2009 liczba obsłużonych może spaść nawet poniżej 50 mln / Zdjęcie: LAX

Na LAX drastyczne zmniejszenie liczby startujących i lądujących samolotów nie przekłada się bezpośrednio na liczbę podróżnych. W ciągu ostatniego roku w Los Angeles obsłużono ok. 10% mniej pasażerów (czyli o ok. 6 mln). Różnica ta wynika przede wszystkim z faktu, że przewoźnicy wycofują ze służby przede wszystkim samoloty mniejsze – większe charakteryzują się mniejszym zużyciem paliwa na jedno miejsce.

To jednak nie koniec cięć. Amerykańscy przewoźnicy zamierzają jesienią skasować kolejne połączenia. American Airlines chce zlikwidować tygodniowo 86 lotów, Delta – 68, a United aż 266. Dodatkowo przewoźnicy regionalni (z reguły spółki-córki wielkich linii) zapowiedzieli rezygnację z kolejnych 1200 połączeń tygodniowo. Może to spowodować ograniczenie liczby przewiezionych pasażerów o kolejne kilka milionów rocznie.

Podobne objawy wystąpiły w Tajlandii. Jest to o tyle istotne, że ten kraj należy do względnie zasobnego, azjatyckiego rynku lotniczego, a więc kryzys zawitał tam później, choć w bardzo ostrej formie. O ile bowiem w ciągu roku liczba odprawionych pasażerów i samolotów na 5 głównych lotniskach tego kraju wzrosła odpowiednio o 3,9 oraz 1,3%, to w maju i czerwcu nastąpiło drastyczne załamanie ruchu lotniczego. W porównaniu do kwietnia, w czerwcu odprawiono 30 607 samolotów (mniej o 10%) i 4,2 mln pasażerów (-16%).

Analitycy miejscowego rynku tłumaczą to przede wszystkim skumulowaniem wzrostu cen paliw. Linie lotnicze długo nie podnosiły cen biletów, a kiedy w końcu to zrobiły, podwyżka okazała się bardzo odczuwalna, szczególnie dla klientów tras krajowych. Specjaliści zwracają jednak uwagę również na spowolnienie rozwoju światowej gospodarki (na co również ma wpływ wzrost cen surowców), co przekłada się na zmniejszenie się międzynarodowego ruchu lotniczego.


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Tu-160 i Tu-95 na Kubę?

niedziela, 27 lipca 2008 8:56

Przebazowanie strategicznych bombowców na Kubę lub do Wenezueli ma być jedną z form rosyjskiej odpowiedzi na rozmieszczenie w Czechach i Polsce elementów amerykańskiego systemu antyrakietowego.

Rosyjskie samoloty bojowe nie lądowały na Kubie od czasów Zimnej wojny. Informację o planowanym zbliżeniu rosyjskiego lotnictwa strategicznego do granic USA potwierdziły źródła w ministerstwie obrony. Według nich, piloci Tu-160 i Tu-95 przebywali niedawno na kubańskich lotniskach, zapoznając się z tamtejszą infrastrukturą. Na razie docierali tam jednak samolotami transportowymi.

Gotowość do przyjęcia rosyjskich bombowców wyraził nie tylko Fidel Castro, ale także prezydent Wenezueli, Hugo Chavez. W grę wchodzi również użycie w dalekich lotach lotnisk w Algierii. Na wszystkich wykorzystywanych lotniskach bombowcom miałyby towarzyszyć samoloty tankujące Ił-78.

Rosyjskie lotnictwo strategiczne rozpoczęło po wielu latach przerwy loty na duże odległości, w tym także w rejon wybrzeży USA, w sierpniu 2007. Loty w pobliże Stanów zjednoczonych wymagają dwukrotnego uzupełniania paliwa w powietrzu, by patrolować wybrany rejon przez zaledwie półtorej godziny. Przeniesienie miejsca startu na Kubę zmieniłoby zasadniczo tę sytuację.

Rosyjskie samoloty miałyby zostać rozmieszczone na Kubie, jeśli Amerykanie przystąpią do realizacji swoich planów. Wówczas też w obwodzie kaliningradzkim miałyby pojawić się rakiety balistyczne i samosterujące z głowicami jądrowymi wycelowane w amerykańskie instalacje. Z kolei strategiczne rakiety Topol-M mają zostać wyposażone w głowice manewrujące. Rosjanie zamierzają też rozmieścić w pobliżu zachodniej granicy kilka stacji silnych zakłóceń elektromagnetycznych, wpływających na pracę radaru w Brdach.

Pentagon na razie nie skomentował oficjalnie zamiarów Rosjan. Jedynie przyszły szef USAF, gen. Norton Schwartz stwierdził, że przebazowanie rosyjskich samolotów byłoby przekroczeniem czerwonej linii. Warto jednak zauważyć, że lotnictwo amerykańskie dysponuje wieloma bazami za granicą, w tym także w pobliżu terytorium Rosji.


oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rosyjski A700

sobota, 26 lipca 2008 9:09

Po przejęciu zbankrutowanego Adam Aircraft Industries, rosyjska grupa Kaszkol Holding i Industrial Investors ujawniła plany związane z produkcją bardzo lekkiego odrzutowca (VLJ) A700. Okazało się, że Rosjanie zebrali już 322 potwierdzone zamówienia ze swojego kraju, a także Chin, Indii i państw europejskich.


Jeden z dwóch prototypów A700. Widoczny otwarty bagażnik nosowy i charakterystyczna dla Adam Aircraft podwójna belka ogonowa, wywodząca się z modelu A500, dysponującego dwoma silnikami tłokowymi, a których jeden napędzał śmigło pchające, umieszczone na końcu kadłuba / Zdjęcie: Christopher Blizzard

Rosyjska grupa, będąca właścicielem linii Dexter Air, świadczącej usługi lotnicze typu taxi, stała się jednym z pierwszych klientów Adam Aircraft. Nie mogła zrealizować zamówienia, z powodu bankructwa przedsiębiorstwa, któremu zabrakło środków na dokończenie procesu certyfikacji (co miało nastąpić pod koniec 2008). W związku z tym Rosjanie zdecydowali się przejąć zakład, co zrobili w kwietniu, kosztem jedynie 10 mln USD, a więc za cenę 4-5 samolotów klasy VLJ (zobacz: Rosjanie przejmą Adam Aircraft.0 Zdecydowali się kontynuować działalność w jednej trzech fabryk, zatrudniając ok. 100 osób. Nie ujawnili wtedy szczegółowych planów, związanych z przyszłością Adam Aircraft.

Doszło do tego dopiero teraz. Nowi właściciele oświadczyli, że proces certyfikacji zakończy się w ostatnich miesiącach 2009, a w następnym roku rozpoczną się dostawy. Ujawnili również, że dysponują potwierdzonymi zamówieniami na 322 egz. A700. To zaskakujący wynik, biorąc pod uwagę fakt, że przed bankructwem amerykański zarząd informował o ok. 300 zamówieniach, z których część pochodziła z USA. Tymczasem w obecnym portfelu, zamówienia amerykańskie nie odgrywają praktycznie żadnej roli. Zamiast nich istotne są zlecenia z samej Rosji (głównie od Dextera), ale również z Chin i Indii oraz przewoźników z krajów europejskich.

Jeżeli dane te potwierdzą się w przyszłości, trzeba będzie docenić zdolności marketingowe nowych właścicieli – renomowana Cessna, która zdołała już od początku 2007 dostarczyć ok. stu swoich samolotów modelu Citation Mustang, dysponuje 500 potwierdzonymi zamówieniami, głównie z USA.


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

FILMY

piątek, 25 lipca 2008 22:59
NA YOUTUBE.PL POUMIESZCZAŁEM FILMY SAMOLOTÓW  ZAPRASZAM DO OBEJŻENIA  sebcioxD ZAPRASZAM:-)
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wypadek Samolotu !!!

piątek, 25 lipca 2008 13:23

oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Ryanair wzywa i grozi

piątek, 25 lipca 2008 9:16

Ryanair wezwał dzisiaj polski rząd do interwencji w sprawie podwyżek cen obsługi ruchu lotniczego wprowadzonych przez Polską Agencję Żeglugi Powietrznej (PAŻP). 17 lipca zapowiedział czasowe zawieszenie lotów z Krakowa i Rzeszowa. Wstrzymał również rozmowy w sprawie stworzenia w Polsce bazy lotniczej.


Ryanair znany jest z bardzo agresywnego marketingu i reklamy, co spowodowało np. konieczność wypłacenia odszkodowań prezydentowi Sarkozy`emu i Carli Bruni, a także nie zawsze dyplomatycznych wypowiedzi jej przedstawicieli. Linia nie ma również zbyt wysokich notowań związanych z obsługą podróżnych. Ostatnie decyzje w sprawie zawieszenia lotów do Rzeszowa i Krakowa przewoźnik wiąże ze wzrostem opłat lotniskowych. W istocie jest to przede wszystkim wynik wzrostu cen paliwa. Ryanair musiał z tego powodu zaplanować zmniejszenie przewozów europejskich o 5-10% (zobacz: Ryanair zmniejsza liczbę lotów / Zdjęcie: Adrian Pingstone

Według komunikatu przewoźnika, regulacje – które weszły w życie 1 stycznia 2008 – zwiększyły opłaty jednostkowe za usługi nawigacji trasowej i terminalowej aż o 960% i są jednymi z najwyższych w Europie (PAŻP informuje, że opłata terminalowa wynosi obecnie 547,97 zł na warszawskim Okęciu i 985,34 zł na innych polskich lotniskach od jednego samolotu).

W oświadczeniu Ryanair stwierdzono, że w przyszłym roku planowana jest kolejna, 40-procentowa podwyżka, a wszystko przy zmniejszeniu opłat tranzytowych. Według przewoźnika, zmniejszy to ruch lotniczy w Polsce, co z kolei przyczyni się do osłabienia tempa wzrostu gospodarczego. Dlatego zwrócił się do polskiego rządu o interwencję i zmniejszenie opłat.

W bardzo ostrym tonie skomentował to wydarzenie Michael Cawley, wiceprezes Ryanair, który był dzisiaj w Warszawie: Linie Ryanair będą nadal rozwijały swoją działalność w krajach oferujących konkurencyjną politykę cenową. Obecnie nie widzę wśród tych krajów Polski.

Zapowiedział jednocześnie przerwanie negocjacji z 5 polskimi lotniskami, w sprawie utworzenia w naszym kraju bazy tej linii. Nieco wcześniej, 17 lipca, Ryanair zapowiedział zawieszenie od 4 listopada do 19 grudnia lotów do i z Krakowa oraz Rzeszowa. Spowoduje to odwołanie odpowiednio 444 i 192 lotów, co może doprowadzić do zmniejszenia liczby przewiezionych pasażerów łącznie o 96 tys. osób. Przedstawiciele linii stwierdzili, że decyzja wynika z bardzo wysokich opłat lotniskowych oraz cen paliwa. W oświadczeniu znalazło się jednak stwierdzenie, że loty nie zostaną wstrzymane, w przypadku zmniejszenia opłat lotniskowych.

PAŻP w momencie wprowadzania nowych stawek twierdził, że są one wynikiem regulacji unijnych – zrównania opłat nawigacyjnych. Chodzi o Rozporządzenie Komisji Europejskiej nr 1794/2006 z 6 grudnia 2006. Ponadto Polska jest już zintegrowana z Centralnym Biurem Opłat Trasowych EUROCONTROL (CRCO). Agencja podjęła decyzje bezpośrednio na mocy rozporządzenia ministra transportu z 15 maja 2007.


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Avidyne Envision dla Cessny

czwartek, 24 lipca 2008 9:43

Amerykańskie władze lotnicze FAA, wydały zgodę na montowanie zestawów awionicznych Envision, stworzonych przez Avidyne i South Star Avionics, dla dwusilnikowych samolotów tłokowych Cessna 320, 335 i 340.


Envision na pokładzie Cessny 335 / Zdjęcie: Avidyne

Avidyne rozwija konstrukcje stosunkowo proste, ale jednocześnie tańsze niż konkurencji (zobacz: Avidyne czy Garmin). Takim jest również Envision, przeznaczony do modernizacji klasycznych, mechaniczno-elektrycznych zestawów wskaźników.

W marcu FAA wydały zezwolenie na montowanie ich w samolotach Cessna 401, 402, 414 i 421. Obecnie urząd zaaprobował zestaw do montowania na dwusilnikowych modelach 320, 335 i 340.

Avidyne proponuje zestaw elektronicznych urządzeń nawigacyjnych, zabudowanych wokół 2-4 wyświetlaczy ciekłokrystalicznych (w zależności od konfiguracji systemu). Najważniejszy jest 10-calowy ekran EXP5000 PFD, wraz ze standardowym zestawem wskaźników i wyświetlaczy pomocniczych. Koszt takiego systemu to 34 995 USD. Opcjonalnie można wykorzystać bardziej zaawansowany wyświetlacz EX5000 lub skromniejszy EX500m (z 4-krotnie mniejszym ekranem), radiowy system nadzoru ruchu powietrznego TAS600 (jeden z najtańszych w swojej klasie, można go dostać za ok. 10 tys. USD), odbiornik informacji pogodowych MLB700 i system wykrywania burz TWX670.

Według Avidyne, nowe zezwolenie FAA, pozwoli starać się o zagospodarowanie obszaru rynku w USA, obliczanego na ok. 1500 samolotów (a więc ok. 50 mln USD).


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Lotnicy B-52H nie żyją

czwartek, 24 lipca 2008 9:42

US Air Force po dwóch dobach poszukiwań wydało oświadczenie, w którym stwierdzono, że wszyscy członkowie załogi B-52H, który rozbił się 21 lipca niedaleko Guam na Pacyfiku, nie żyją.


System katapultowania załogi samolotu B-52

B-52H, lecący z bazy Barksdale w Luizjanie, leciał na Guam, by wziąć udział w paradzie z okazji wyzwolenia wyspy z rąk japończyków. Spadł do Pacyfiku, kilkadziesiąt kilometrów od celu (zobacz: B-52 wpadł do morza. Według wczorajszych informacji znaleziono ciała 2 lotników. Pozostałych 4 uznawano za zaginionych, jednak przedstawiciele US Air Force nie pozostawili wątpliwości, że wszyscy nie żyją.

W prowadzonej akcji poszukiwawczej biorą udział 2 jednostki straży wybrzeża, niszczyciel USS John McCain, jednostki policji i straży pożarnej, a także śmigłowce MH-60S z Helicopter Sea Combat Squadron 25, myśliwce F-15E z 389th Expeditionary Fighter Squadron oraz P-3 Orion z bazy US Navy w Kadenie, w Japonii.

Bombowiec nie był uzbrojony. Przyczyny katastrofy zbada wojskowo-cywilna komisja dochodzeniowa.


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

5 ofert na zakup Świdnika

środa, 23 lipca 2008 10:20

18 lipca minął termin składania ofert, dotyczących zakupu akcji WSK PZL Świdnik S.A. Złożyło je 5 podmiotów, w tym – zgodnie z oczekiwaniami – AgustaWestland, inwestorzy z Czech, Chin, Korei Południowej i... polskie biuro prawno-handlowe.


Według doniesień prasy koreańskiej, oferta zakupu Świdnika przez tamtejszego inwestora może być powiązana ze staraniami sprzedaży samolotów zaawansowanego szkolenia KAI T-50 dla polskich wojsk lotniczych. Ewentualny zakup przez Dęblin T-50 miałby być powiązany ze sprzedażą SW-4 do Korei. Może to mieć jednocześnie związek z chęcią zakupu producenta śmigłowców. Rozwiązałoby to m.in. problem ewentualnego serwisowania koreańskich samolotów. Stanowiłoby również bardzo silną kartę przetargową w negocjacjach / Zdjęcie: WSK PZL Świdnik

Zabrakło jednak największych producentów: Bella, Sikorsky czy Eurocoptera. Chęci przejęcia zakładu, mimo wcześniejszych, nieoficjalnych zapowiedzi, nie przejawił również Bumar.

Do prywatyzacji jedynego polskiego producenta śmigłowców przymierzały się kolejne polskie rządy w ciągu ostatnich kilkunastu lat (został spółką akcyjną już w 1991). Ostateczne, wiążące decyzje zapadły dopiero pod koniec poprzedniej kadencji i zostały potwierdzone przez nowe władze.

Przedmiotem sprzedaży jest 87,62% akcji, należących do Agencji Rozwoju Przemysłu. Według Romy Sarzyńskiej, rzeczniczki prasowej, agencja spodziewa się otrzymać za jedną akcję więcej, niż uzyskała gmina Świdnik, zbywając za 12,42 mln zł 3,9% akcji (zobacz: 2200 kadłubów AW139 z PZL Świdnik. Oznacza to, że oczekiwania są większe niż 280 mln zł.

O ile więcej zaoferował zwycięzca, będzie można przekonać już za kilka miesięcy. Do 22 sierpnia ARP dokona wstępnej oceny ofert, wysyłając do zainteresowanych dodatkowe informacje, będące podstawą finalnych negocjacji. Mają się one zakończyć jeszcze w tym roku, podpisaniem umowy ze zwycięzcą.

Najpoważniejszym oferentem wydaje się być AgustaWestland (spółka Finmeccanica), od 12 lat zamawiająca w Świdniku coraz większą gamę podzespołów. Ostatnio zapewniała w ten sposób ok. 30-35% obrotów przedsiębiorstwa (w 2007 na 124 ze 330 wypracowanych w zakładach mln zł, zobacz: KRL w Świdniku. Co więcej, w ostatnim czasie skupiła część akcji pracowników (2-3%) i nabyła akcje miasta Świdnik (3,9%). Z drugiej jednak strony w tym doskonałym obrazie pojawiła się ostatnio rysa. Na salonie lotniczym w Farnborough AgustaWestland podpisała umowę z korporacją Oboronprom o budowie w Rosji montowni śmigłowców. Wcześniej, w ubiegłym roku, oba podmioty podpisały porozumienie o dystrybucji przez Oboronprom śmigłowców AgustaWestlanda na rynkach WNP, a więc w regionie, który miał przypaść Świdnikowi (zobacz: Umowa AgustaWestland z Oboronpromem.

Drugim oferentem jest czeska Penta, reprezentująca Aero Vodochody, które oficjalnie potwierdziły chęć zakupu WSK PZL-Świdnik S.A. Czesi są przede wszystkim zainteresowani technologiami kompozytowymi, opanowanymi przez polskie zakłady. Sami – realizując dostawy kadłubów dla koncernu Sikorsky (zobacz: Dwusetny kadłub S-76C z Czech – mają opanowaną jedynie technologię obróbki metalu. Co więcej, po raz pierwszy od kilku lat kierownictwu Aero Vodochodów udało się poprawić sytuacje finansową i zanotować zysk, w wysokości ok. 30 mln zł.

Kolejni dwaj oferenci pozostają anonimowi. Są nimi inwestorzy z Chin i Korei Południowej. Pierwszy zainteresowany jest pozyskaniem dostępu do innej, niż rosyjska, technologii. Prawdopodobnie szuka również możliwości ulokowania nadwyżek finansowych. Według nieoficjalnych informacji, drugi oferent może być tożsamy z przedsiębiorstwem, które zakupiło już kilka lekkich SW-4.

Największą niespodzianką jest jednak złożenie oferty przez polskie biuro prawo-handlowe, które zajmowało się już skupowaniem akcji Świdnika od pracowników. Może to być więc biuro Inwestor z Białej Podlaskiej. Wcześniejsze nieoficjalne doniesienia mówiły, że przedsiębiorstwo to działało na zamówienie jednego z dużych koncernów zagranicznych (wymieniono AgustaWestlanda). Obecne rozwiązanie przeczyłoby jednak tym twierdzeniom.


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kolejne zwycięstwo Bonhomme`a

wtorek, 22 lipca 2008 13:18

Brytyjczyk Paul Bonhomme wygrał kolejny wyścig cyklu Red Bull Air Race, tym razem w Rotterdamie, umacniając się na pozycji lidera.


Wyścigi serii Red Bull Air Race należą do najbardziej widowiskowych zawodów lotniczych. Prędkości osiągane przez pilotów dochodzą do 400 km/h, a przeciążenia do 12g – granicznych możliwości człowieka / Zdjęcie: RBAR

Paul Bonhomme w tym roku wygrał 3 z 4 zawodów Red Bull Air Race, będąc pokonanym jedynie przez Kirby Chamblissa w Detroit (zobacz: Bonhomme został pokonany.

W Rotterdamie Brytyjczyk walczył w finale z Austriakiem Hannesem Archem, osiągając czas 1:17.25. Jego przeciwnik na ostatniej bramce zawadził skrzydłem o pylon i został zdyskwalifikowany, zachowując 2. miejsce. Kolejne lokaty zajęli Brytyjczyk Steve Jones i Amerykanin Kirby Chambliss. Ubiegłoroczny triumfator serii, Amerykanin Mike Mangold był 5., a zaraz za nim uplasował się Węgier Peter Besenyei, który prawdopodobnie nie obroni ubiegłorocznego, 3. miejsca w klasyfikacji generalnej.

Po 4 wyścigach, a więc prawie na półmetku zmagań (seria ma 9 rajdów), prowadzi z 35 pkt. Paul Bonhomme. Drugi jest Hannes Arch (29), który lata bardzo szybko, popełniając jednak sporo błędów. Kolejne miejsca zajmują Amerykanie Kirby Chambliss (27) i Mike Mangold (26), który nie ma już wielkich widoków na powtórzenie ubiegłorocznego triumfu, może jednak nadal walczyć o 2. miejsce. Cała czołowa piątka lata na Zivko Edge 540. Węgier Besenyei, wykorzystujący Extra 300SR zajmuje 5. miejsce i z 17. pkt. nie ma wielkich szans na znalezienie się na podium.

W zawodach stratuje łącznie 12 zawodników. O skali trudności wyścigów świadczy fakt, że żaden z nowych pilotów – a są to doświadczeni i utytułowani lotnicy sportowi – nie odniósł wielkich sukcesów. W tym roku po raz pierwszy startuje Glen Dell z RPA i zajmuje ostatnie miejsce, bez żadnej zdobyczy punktowej.


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

B-52 wpadł do morza

poniedziałek, 21 lipca 2008 20:46

Wczoraj wieczorem czasu polskiego, ok. 50 km od portu Apra, na wyspie Guam, spadł do morza amerykański bombowiec strategiczny B-52. Pierwsze informacje mówią o wyłowieniu 2 z 6 członków załogi. Nie wiadomo, w jakim są stanie.


B-52H, należący do 2nd Bomb Wing, z bazy Barksdale. US Air Force wykorzystuje 85 egz. tych samolotów. Z powodu ostatniego wypadku, do aktywnej służby powróci jedna z 9 maszyn, znajdujących się w rezerwie operacyjnej / Zdjęcie: USAF

B-52H z bazy Barksdale w Luizjanie, leciał na Guam, by wystąpić na paradzie wojskowej, upamiętniającej odbicie wyspy z rąk Japończyków, w czasie ostatniej wojny światowej. Z niewyjaśnionych dotąd przyczyn spadł do Pacyfiku w poniedziałek, ok. 9.45 czasu miejscowego.

Do akcji poszukiwawczo-ratowniczej zaangażowano drugi bombowiec B-52, 2 F-15, 3 śmigłowce i 6 jednostek US Navy oraz straży przybrzeżnej. Wyłowiono 2 z 6 członków załogi. Ich stanu nie ujawniono.

To już drugi wypadek bombowca strategicznego na wyspie Guam w ciągu ostatnich miesięcy. Wcześniej, w styczniu 2008, zaraz po starcie z bazy Andersen, rozbił się B-2 (zobacz: Pierwsza katastrofa B-2, Wilgoć przyczyną katastrofy B-2. Piloci zdołali się wtedy katapultować.


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Pilot uratował skoczka

poniedziałek, 21 lipca 2008 9:10

W ośrodku spadochronowym, w niemieckim Bad Lippspringe, pilot uratował skoczka, odcinając linki spadochronu głównego, które zahaczyły o goleń podwozia. Musiał się przy tym wykazać dużą zręcznością: samolotem-bazą był Britten-Norman BN-2 Islander.


Od końca lat 1960, kiedy samolot został wprowadzony do produkcji, zbudowano 1280 Islanderów. 750 egz. ciągle pozostaje w służbie. Wykorzystywany w Bad Lippspringe, to model BN-2T, napędzany dwoma silnikami turbośmigłowymi Allison 250-B17C o mocy 320 KM każdy. Standardowe wersje, z nieco słabszymi silnikami (2x260KM), mają prędkość maksymalną 273 km/h. Samolot o rozpiętości skrzydeł 15 m i maksymalnej masie startowej 3 t, jest przeznaczony do przewozu 9 pasażerów

Do zdarzenia doszło w czwartek, w czasie treningu 6 brytyjskich żołnierzy (w ośrodku ćwiczą również cywile). 5 z nich wyskoczyło bez problemu. Ostatni, instruktor, zaczepił się linkami zbyt wcześniej otworzonego spadochronu o goleń podwozia. Znalazł się z tyłu samolotu, ciągnięty z prędkością ok. 220 km/h.

Pilot rozpoczął sekwencję lądowania, na szczęście stosunkowo szybko zauważył skoczka, wyrównał lot, przeszedł do tylnich drzwi, przeciął linki i w ciągu pół minuty ponownie znalazł się za sterami. Żołnierzowi udało się otworzyć spadochron zapasowy i bezpiecznie wylądować.

Wydarzenie to jest o tyle niezwykłe, że Islander to górnopłat, ze stałymi goleniami podwozia, oddalonymi od kadłuba o ponad metr. Odcięcie linki wymagało wysunięcia z kadłuba praktycznie całego tułowia. Pilot, były brytyjski wojskowy, wolał zachować anonimowość, mimo oficjalnych podziękowań londyńskiego ministerstwa obrony.


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Garmin 600 blisko certyfikacji

sobota, 19 lipca 2008 21:57

Amerykański Garmin kończy proces certyfikacji G600, stosunkowo małego systemu awionicznego, przeznaczonego do zabudowany na małych samolotach sportowo-turystycznych.


Prace nad G600 zainicjowano w 2006. W ubiegłym roku system miał trafić do sprzedaży. Jednak z powodu zmiany wyświetlaczy, proces przesunął się o rok. Garmin planuje, że będzie mógł zaoferować klientom pierwsze zestawy jeszcze latem, zaraz po uzyskaniu certyfikatu amerykańskich władz lotniczych / Zdjęcie: Garmin

Garmin, producent różnego rodzaju urządzeń nawigacyjnych (w tym samochodowych czy morskich), w sektorze lotniczym odniósł duży sukces, wprowadzając system G1000, wykorzystywany obecnie przez większość producentów lotnictwa ogólnego (zobacz: Avidyne czy Garmin?. Jest to najbardziej zaawansowany technicznie, ale i najdroższy system na rynku. Z tego względu jest również nieopłacalny do montażu w mniejszych i tańszych samolotach.

By przejąć również mniej zasobnych klientów, Garmin rozwija zestaw G600. Składa się on z dwóch, 6,5-calowych wyświetlaczy ciekłokrystalicznych. Wielkość została dobrana w ten sposób, by móc wymienić standardową, mechaniczno-elektryczną tablicę przyrządów lekkich samolotów.

Nowy zestaw ma większość funkcji dużego systemu. Na lewym ekranie prezentowane są podstawowe dane o locie: pozycja, prędkość, wysokość, prędkość wznoszenia, przechył, itp. Prawy ekran służy do obrazowania pozycji samolotu. Na mapie zaznaczona jest m.in. pozycja samolotu w odniesieniu do punktów terenowych, zaplanowana trasa czy pomoce nawigacyjne. Opcjonalnie będzie można doposażyć system w dane o lotniskach oraz system obrazowania pogody, a także ruchu powietrznego w rejonie lotu. Wiąże się to z koniecznością zabudowy niewielkiego radaru pogodowego, transpondera i radiostacji satelitarnej.

Standardowy zestaw G600 ma kosztować ok. 30 tys. USD, a więc być wielokrotnie tańszy od modelu G1000.


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Ukraina sprzedaje Su-24M za 1/3 ceny

sobota, 19 lipca 2008 21:56

Ukrspeceksport sprzedał 4 bombowce Su-24M nieujawnionemu odbiorcy po cenie zaniżonej co najmniej 3 razy w stosunku do wartości rynkowej. Ujawnił to anonimowy informator ukraińskiej gazety Dieło.

Pierwotna umowa, z 2005, przewidywała sprzedaż 4 samolotów Su-24M za 42 mln hrywien (ok. 9 mln USD). Ostatecznie jednak transakcję sfinalizowano za 15,7 mln hrywien (3,4 mln USD). Dane są nieoficjalne. Nie jest znany nawet odbiorca samolotów (prawdopodobnie jest to Gruzja lub jeden z krajów Bliskiego Wschodu), ani czy doszło do ich przekazania odbiorcy. Ale o tym, że sprawa jest poważna świadczy zawiadomienie prokuratury przez dyrektora jednego z departamentów MON, Wiktora Kiryłłowa.

Zawiadomienie wywołało skandal w Kijowie. Ukrspeceksport twierdzi, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem (choć oficjalnie nie potwierdza sfinalizowania kontraktu). Podstawą była decyzja rządu z 14 lipca 2005, która przyznawała prawo eksportu Su-24M w ciągu 3 lat. Chodziło o samoloty wycofane z uzbrojenia ukraińskiego lotnictwa wojskowego. Niezależni eksperci oceniają, że jeden Su-24M wyprodukowany w 1986 (takie samoloty ponoć sprzedano) powinien kosztować 5-7 mln USD, zależnie od stanu technicznego. Zwykle samoloty przeznaczone na sprzedaż są wcześniej remontowane, co podnosi ich cenę.

Przedstawiciele ministerstwa obrony Ukrainy twierdzą oficjalnie, że procedury sprzedaży zostały wstrzymane 11 lipca. Nieoficjalnie jednak przyznają, że samoloty przekazano Ukrspeceksportowi i to on jest lub był ich dysponentem.

Lotnictwo wojskowe Ukrainy w 2007 posiadało 121 samolotów. Oficjalnie 80 z nich było sprawnych. Według SIPRI w 2007 Ukraina wyeksportowała uzbrojenie i sprzęt wojskowy warte 109 mln USD (głównie silniki lotnicze, samoloty i radiolokatory) i zajęła 16 miejsce na świecie.

W maju pojawiła się informacja o sprzedaży Gruzji przez Ukrainę kolejnych 20 czołgów T-72 po ok. 250 tys. USD za sztukę. Wcześniej Gruzja kupowała ukraińskie transportery BTR-80 i wozy piechoty BMP-2, a także śmigłowce, haubice samobieżne, radiolokatory i uzbrojenie strzeleckie. Ukraiński sprzęt wojskowy kupuje też ChRL, Pakistan, Indie i Algieria i Egipt.


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Najlepsze lotnisko świata

piątek, 18 lipca 2008 20:48

Hong Kong International Airport (HKIA) ponownie został wybrany najlepszym portem lotniczym świata, w badaniu zorganizowanym przez niezależny ośrodek badawczy Skytrax z Londynu.


HKIA został zaprojektowany przez brytyjskie biuro architektoniczne sir Normana Fostera. Kształt budynku terminala nawiązuje do sylwetki samolotu. W momencie otwarcia, w 1998, był to największy budynek lotniskowy świata, o powierzchni 550 000 m². Na krótko oddał palmę pierwszeństwa terminalowi w Bangkoku, ale w sierpniu 2006 powrócił na swoje miejsce, po dodaniu kolejnych 39 tys. m². W styczniu 2008 otwarto jednak nowy terminal lotniska stołecznego w Pekinie, który jest niemal dwa razu większy… HKIA obsłużył w ubiegłym roku 47 mln pasażerów / Zdjęcie: HKIA

Ankietę przeprowadzono między sierpniem 2007 a majem 2008, wśród 8,2 mln podróżnych, reprezentujących 92 narody. Badanych pytano o jakość obsługi na różnych lotniskach, biorąc pod uwagę 40 czynników, w tym m.in. kompetencje i uczynność pracowników, czystość, dostępność ciągów komunikacyjnych, wygodę, jakość sklepów i punktów gastronomicznych, usługi internetowe czy procedury bezpieczeństwa i imigracyjno-celne.

W ankiecie znalazło się ostatecznie 190 portów lotniczych. Wygrał HKIA, utrwalając swoją pozycję w tym zestawieniu. Lotnisko w Hong Kongu zostało bowiem otwarte w 1998, a już w 2001 zdobyło pierwsze miejsce w rankingu Skytraxu. Przez następne lata zwyciężało w tej klasyfikacji, z wyjątkiem 2006, kiedy znalazło się na 2. miejscu.


Nowe lotnisko, dysponujące dwoma pasami startowymi o długości 3 800 m, zbudowano po splantowaniu i połączeniu dwóch wysp. Duży obszar tej częściowo sztucznej powierzchni, pozwolił na wygospodarowanie miejsca dla planowanego, drugiego terminalu. Stare, Kai Tak Airport, które z czasem zostało otoczone gęstą zabudową miasta, nie było już w stanie obsługiwać zwiększającego się ruchu lotniczego i zostało zamknięte / Zdjęcie: HKIA

W rankingu za 2008 na kolejne lokaty zajęły Singapore Changi Airport (który wyprzedził HKIA w 2006), Seulskie lotnisko Incheon (zwycięzca kategorii czystości) i Kuala Lumpur KLIA. 5. miejsce zajął port lotniczy w Monachium, ponownie najlepsze lotnisko Europy. W pierwszej dziesiątce znalazły się jeszcze Kansai w Japonii, lotniska w Kopenhadze, Zurychu i Helsinkach oraz najlepszy port lotniczy Afryki, w Cape Town.

Jak widać – i jest to zjawisko stałe na przestrzeni ostatnich kilku lat – w zestawieniu Skytraxu dominują lotniska Dalekiego Wschodu i Europy. Poza czołówką znalazły się m.in. najlepszy port lotniczy Ameryki Północnej, w San Francisco. Na Bliskim Wschodzie za najlepszy uznano obiekt w Tel Awiwie, jednak dodano, że prawdopodobnie zostanie on zdetronizowany przez któryś z nowobudowanych, imponujących portów lotniczych w Doha, Dubaju czy Abu Dhabi.


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Nowe zamówienia na SuperJeta 100

piątek, 18 lipca 2008 9:35

Rosyjski Suchoj, wspierany marketingowo przez Alenię Aeronautica, zawarł w ciągu pierwszych dwóch dni targów Farnborough International Airshow 2008 trzy umowy na dostawę 49 samolotów regionalnych SuperJet 100/95 o wartości ok. 1,5 mld USD.

Tegoroczne targi Farnborough przejdą prawdopodobne do historii pod względem wartości negocjowanych wcześniej, ale podpisanych tu umów. Kontrakty z Boeingiem czy Airbusem liczone są już w dziesiątki miliardów USD, choć mija dopiero półmetek targów. Sukcesy – choć w odpowiednio mniejszej skali – odnoszą także Bombardier czy Embraer. O istotnym powodzeniu może również mówić Suchoj i posiadająca 25% akcji spółki, produkującej regionalne SuperJety, włoska Finmaccanica. Zawiązana przez nich spółka joint-venture, Sukhoi International, zajmująca się marketingiem, zawarła w ciągu dwóch pierwszych dni targów 3 kontrakty na dostawy rosyjskich samolotów.

Pierwszym klientem została rosyjska spółka Avia Leasing, która zamówiła w poniedziałek 24 maszyny z opcją na 16 kolejnych. Drugą umowę, we wtorek, podpisano ze szwajcarskim AMA Asset Management Advisors, który kupił 5 samolotów w wersji VIP za ok. 150 mln USD. Tego samego dnia podpisano trzeci kontrakt, tym razem na 20 SuperJetów, z opcją na 5 następnych. Choć oficjalnie nie podano, kto jest kupcem, prawdopodobnie okaże się nim Icelandair. Wiadomo, że wartość umowy wynosi 600 mln USD.

Wszystkie samoloty (oprócz zamówionych przez AMA) to wersja 100/95, zabierająca na pokład do 98 pasażerów. Kontrakt z Avia Leasing będzie realizowany od 2010, dostawy do Szwajcarii i – prawdopodobnie – Islandii, rozpoczną się rok później.

Podpisane umowy są o tyle istotne, że podnoszą portfel zamówień do 122 egz. z opcją na następne 52, a więc dają ok.40-procentowy wzrost sprzedaży. Ostatnią umowę podpisano we wrześniu 2007.


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 874076
Bloog istnieje od: 3532 dni

Lubię to

Mój status GG: GG: 9159725 jakiś tekst